Sylwester 2015/2016
(wpis z Facebooka)
Powoli
dochodzę do siebie po sylwestrowych szaleństwach w Wyspa Kaszubska. Przemili
gospodarze, cudowne tereny, piękne,czyste jeziora i lasy (pamiętajcie o tym
jeżeli będziecie w tamte rejony jechać, wysprzątane aż miło i warto żeby tak
zostało). Pogoda może nas nie rozpieszczała ale w końcu jest zima więc mrozu i
wiatru możemy oczekiwać.
Wyjazd w najlepszym ludzko-piesim towarzystwie
jakie sobie można wyobrazić. Pozwalali mi biegać z moją panią, ba nawet po
piw... pieczywo do sklepu sami chcieli jechać bylebym się z nią nabiegała przed
wspólnym spacerem.Moja Policz pani wyliczyła że przez trzy dni zrobiłyśmy
prawie pięćdziesiąt kilometrów a to chyba dużo.
Przez
pierwsze dni musiałam ustawiać i wychowywać jednego z moich towarzyszy.
Zakochał się we mnie tak bardzo, że aż w lesie musiałam trochę tej miłości
zwrócić. Ale znalazłam na niego sposób - wytarzanie się w zapachach jelenia!
Podziałało od ręki - oczy mu się zrobiły mniejsze, zaczął zauważać nawet swoją
Panią i resztę wyjazdu żyliśmy w wielkiej zgodzie. Oczywiście próbował swoich
sztuczek ale w takim wydaniu i w takiej ilości to nawet było miłe <3
Postanowiłam, że dam mu kiedyś szansę ale póki co niech się męczy.
(O 'wilku' mowa - czarny Beliszcze)
Dziś z
przyjemnością oglądamy fotki. Fajnie powspominać jak biegaliśmy z górki i pod
górkę, jak z moimi paniami ścigałyśmy się po piasku, jak skakałyśmy po
zamarzniętym jeziorze. Moja pani nawet fruwała po lodzie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz